Słońce, kurz i zapach piekła w Lublin Plaza
Na placu budowy Centrum Handlowo-Kongresowego Lublin Plaza w Lublinie leży warstwa suchego jak pieprz pyłu. Sięga do kostek. Przy każdym podmuchu wiatru pył unosi się w powietrze i wdziera się w oczy, uszy, nos, usta, do butów. Gdyby Lublin nawiedziła burza bez deszczu, budowlańcy musieliby przerwać pracę.
Grzegorz Fiedorowicz, szef kontraktu ds. finansowych spółki Strabag mówi, że mimo panujących upałów fachowcy muszą gonić z robotą: wykonywać zbrojenia stalowe i lać olbrzymie ilości betonu, który natychmiast wysycha. Żeby nie wiązał za szybko, co mogłoby się odbić na jego jakości, kilkanaście pomp non stop tłoczy wodę konieczną do jego polewania.
Jakby słońca było mało, firma akurat teraz musi wylewać asfalt na przedłużeniu ul. Obrońców Pokoju, która biegnie między cmentarzem i Plazą. Asfalt jest gorący jak ukrop, a dodatkowo z daleka „pachnie” piekłem. Ale terminy realizacji inwestycji muszą być dotrzymane.
